Frustracja

Frustracja… napisałam to słowo i wyłączyli prąd! To już trzeci raz w tym tygodniu, trzeci raz rozmrozi mi sie mięso i trzeci raz będę wycierała krwawe strugi wyciękajace z lodówki z trudem powstrzymując odruch wymiotny!

Frustracja… Nie mam już nawet siły udawać, że jest inaczej, uśmiechać się miło i opowiadać jaki piękny jest ocean… jest piękny, ale ja go na co dzień nie widzę, widzę za to całe mnóstwo rzeczy, które wyprowadzają mnie z równowagi, męczą i przekonują, że to nie jest miejsce do życia! I wierzcie mi, to, że ktoś bez przerwy krzyczy za mną ‚biała, biała’ jest najmniejszym z moich problemów.

Ludzie którzy mnie otaczają mają problem ze zrozumieniem na czym polega odpowiedzialność! Odpowiedzialność za to, że się umówili i ktoś na nich czeka /spóźniają się notorycznie i godzina spóźnienia nie jest tu uznawana za jakieś znaczące uchybienie/, odpowiedzialność, że się do czego zobowiązali i że należałoby chociaż powiadomić o zmienia planów, odpowiedzialność za innych uczesników ruchu /piją i wsiadają za kierownicę bez zastanowienia, że stanowią zagrożenie nie tylko dla siebie/, opowiedzialność za środowisko i estetykę własnego otoczenia /wyrzucaja śmieci z okien jadących samochodów, przed domy, przy drodze, gdzie popadnie… jakby sobie kupę w salonie robili prawie/, wreszcie odpowiedzialność za pracę, którą wykonują i za którą ktoś im płaci. Sprzedawcy, zarówno dóbr jak i usług, są przekonani o swojej przewadze na klientem, nie wiedzą potrzeby ani zabiegania o niego, ani tym bardziej dbania o relację posprzedażową! Krótko mówiąc jak ci się nie podoba, to idź sobie kupić gdzie indziej, bo ja się wysilać dla ciebie nie będę!!! jak ten agent nieruchomości, który najpierw spóźnił się 45 minut, zaproponował przełożenie spotkania, bo uznał, że późno się zrobiło, a jak nadal naciskałam na obsługę i na dodatek prosząc o pokazanie konkretnych domów, a nie takich jakie on mi chciał pokazać, poinformował mojego męża w suahili, że on mnie OBSŁUGIWAĆ NIE BĘDZIE!!!

Frustracja… słabo mi się robi jak o tym wszystkim myślę, zamknąć by sie w domu i nie wyłazić

Frustracja, bo zdecydowanie za rzadko jesteśmy sami, ciągle ktoś się kręci, albo udaje, że sprząta, albo udaje, że podlewa, albo akurat przechodził, choć to nie możliwe, bo nasza droga kończy się na naszym domu, albo był w okolicy, co jest pojęciem rozciągającym się do 100 km mam wrażenie… i tak, to jest problem, że nie mogę chodzić w gaciach po własnym domu, bo albo mi ktoś przez okno zagląda, albo się pakuje do środka, albo ja muszę wyjść, żeby komuś coś!

Frustracja bo wszystko tak strasznie długo trwa, bo wszyscy są powolni, powłóczą nogami patrząc na ciebie tępo, zwlekają z odpowiedzią, albo w ogóle nie mają zamiaru jej udzielić… a ty masz ochotę chwycić za te opuszczone ramiona i trząść aż wreszcie zrozumieją, że tak się nie da żyć!

Frustracja…

8 komentarzy


  1. Oj, wielu z tych emocji sama doświadczyłam i doświadczam. Mnie też frustruje to, że nigdy nie jestem sama i nie mogę połazić po domu w przysłowiowych gaciach, bo strażników mamy 24 godz. na dobę, ogrodnik przychodzi codziennie (na szczęście nie w weekendy), pan do sprzątania też codziennie (oprócz weekendów), a poza tym technicy z biura przychodzą niezapowiedziani coś naprawić (ale nie wszystko na raz, jedną rzecz tylko, nawet jeśli do naprawienia jest ich kilka) albo sprawdzić, czy klimatyzator albo generator działają, jak należy, choć dopiero co byli inni technicy to sprawdzać… Ja też ciągle słyszę muzungu, a od dzieci na ulicy „give me money”, ale już to olewam. Też się na mnie ciągle gapią, a nikt nie potrafi tak patrzeć, jak Rwandyjczycy – nie wiadomo, czy chcą mi przyłożyć, czy po prostu mają już taki wyraz twarzy, że lepiej nie podchodź ;) Na szczęście problem śmiecenia w ogóle w Rwandzie nie istnieje, z bezpieczeństwem też jest naprawdę dobrze (tu prawie na każdym rogu stoją policjanci i faktycznie pilnują porządku). Ale z dotrzymywaniem terminów bywa różnie – czasem jest „po zachodniemu”, a innym razem obowiązuje czas afrykański, jak dzisiaj, gdy spodziewałam się pana od zasłon o 10, a tu już po 12 i ni widu, ni słychu ;) Pozdrawiam i łączę się w bólu!

    Odpowiedz
    1. Porsgrunn R

      tak, słyszałam o tej czystości w Rwandzie, tutaj ludzie opowiadają o tym, ale sami nie mogą sobie tego wyobrazić jak sądzę, a ja Wam bardzo, bardzo zazdroszczę :) za to o policji to mogę osobny post napisać spokojnie… policji na drogach mnóstwo… a każdy z kieszaniami wypchanymi gotówką, jest jak u nas w czasach których osobiście nie pamiętam: ‚dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf’… ostatnio zatrzymali znajomego, który się lekko stawiał bo nic nie zrobił /wariat/ i nie chciał dać łapówy, skuli go, kazali zdjąć buty i do celi wrzucili na kilka godzin… a co! a potem do sądu zawieźli, gdzie dostał mandat za brak apteczki!!!

      Odpowiedz

  2. Czy Twojemu mężowi to wszystko nie dokucza? I czemu właściwie mieszkacie w Afryce? Czy mąż nie widzi, że jest to bardzo trudne?

    Odpowiedz
    1. Porsgrunn R

      hej, trochę tak, a trochę nie… on jest stąd, i mimo 20 lat spędzonych w Europie to jest jego miejsce, więc myślę, że on to jednak inaczej odbiera, oczywiście też się czasami denerwuje, ale widzę, że łatwiej mu przychodzi różne rzeczy zaakceptować… to raczej ja teraz lepiej rozumiem pewne sytuacje z przeszłości, moje zdziwienia na jego zachowania… na przykład strach przed policją :) dzięki za wszystkie komentarze, bardzo mi miło i już się nie mogę doczekać kiedy poczytam Twojego bloga, tym bardziej, ze mam w tym tygodniu deadline na duży projekt i będę musiała zaczekać bo do piątku być może nie będę miała czasu na siku ;)

      Odpowiedz

  3. Będzie mi bardzo miło, jeśli zajrzysz do mnie. A ja na pewno też będę czekać na Twoje nowe historie :)

    A jeszcze mam pytanie odnośnie szkół, czy nie skazujesz tak jakby Edmunda na gorszą edukację i przyszłość? Nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiała, może tkwią we mnie jakieś stereotypy i właśnie liczę na to, że je tu rozwiejesz :)

    Odpowiedz
    1. Porsgrunn R

      w sensie, że tu w Afryce? nie, chodzi do świtenej szkoły z systemem brytyjskim, szkoła ma wypasioną infrastrukturę i architektonicznie jest doskonała… ale najważniejsze, w szkole są dzieci białe, czarne, mieszane, hindusi /głownie/, ale też muzułumanie, chrześcijanie i niewierzący /chociaż co do tych ostatnich to nie jestem pewna, bo czasami sobie myślę, że jestem jedyną ateisktą w tym kraju ;)/, dzięki temu poziom tolerancji jest zupełnie abstrakcyjny! poza tym widzę postępy mojego syna i chętnie tam chodzi… gdybym miała wrócić do Europy, właśnie szkołę chciałabym zabrać ze sobą :D

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>