Sarah Nyamvula

Sarah umarła!

Ta wiadomość nas totalnie zmroziła pomimo żaru lejącego się z nieba. Sarah, młoda /64 lata/ ciotka Kavu i matka Marigi, którą jakiś czas temu odwiedziliśmy w Londynie. Podobno już wcześniej źle się czuła, ale ja widziałam ją na pogrzebie teściowej w październiku i była pełna życia jak zwykle. Podobno zgłosiła się na badania w grudniu, podobno w Nairobi nie wiedzieli co robią. Do Indii poleciała już w styczniu, ale rak układu limfatycznego obniżył jej znacznie odporność i zmarła na rozległe infekcje zanim podali jej pierwszą chemię…

Szykujemy się do pogrzebu. Zwłoki przylatują z Indii dzisiaj i już wiem, że na lotnisko pojedzie cały tłum. Zwyczaj codziennego zbierania się w domu zmarłego jest potwornie uciążliwy. Ja byłam tam przedwczoraj. Trafiłam na zebranie organizacyjne. Wynajęto 2000 krzeseł dla rodziny i znajomych i dodatkowo kilkadziesią bardziej wypasionych dla VVIP i VIP. Sarah była osobą publiczną, zasiadała w różnych lokalnych ciałach i stowarzyszeniach. Była bogata więc znała wielu ludzi i wielu ludzi znało ją. W obsłudze imprezy będzie pracowało 30 osób których jedynym zadaniem będzie kierowanie ludzi na właściwe miejsca, wynajęto ileś tam namiotów i stołów, a jedzenie będzie kosztowało 600 000 KSH, czyli ok. 3000 pln!!!

Jutro, a właściwie dzisiaj, jest 4 rano, przyjadą do nas dzieci Marigi, która nie chce, żeby maluchy kręciły się w tłumie. Jeżeli się tu nie potłuką z Edmundem, to przynajmniej moje dziecko trochę skorzysta z ich towarzystwa, a ja będę miała wymówkę, żeby nie jeździć na spotkania przed-pogrzebowe.

Szykuje się wielkie, meczące wydarzenie! Update wpisu po fakcie.

To co powyżyje napisałam 28/01, a dzisiaj mamy już 07/02! Pogrzeb dawno się odbył, były tłumy, przedstawiciele najwyższych, lokalnych władz szykujący się do tegorocznych wyborów potraktowali wydarzenie jako okazję to politycznej indoktrynacji, każdy miał coś do powiedzenie, w sumie trwało to ponad 6 godzin!!!

Zakładając słusznie, że impreza ma charakter plenerowy, nie założyłam sandałów, tylko baleriny… ale zachowanie godności w warunkach upału i kurzu na piasku, jest niemożliwe! moje buty i nogi do połowy łydek były czarne! obrzydliwe uczucie oblepiającego brudu…. trudno z tym walczyć, jeszcze trudniej żyć!

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>